Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

SPORT

Zaczęło się źle, skończyło znakomicie. Korona strzeliła cztery gole i nie dała szans Wiśle!

niedziela, 31 maja 2020 14:08 / Autor: Damian Wysocki
fot. Mateusz Kaleta
Damian Wysocki

Blisko trzymiesięczna przerwa pozytywnie wpłynęła na piłkarzy Korony Kielce. "Żółto-czerwoni" w niedzielne przedpołudnie postawili pierwszy krok w stronę utrzymania w PKO Ekstraklasie. W spotkaniu 27. kolejki pokonali na wyjeździe Wisłę  Płock 4:1. Ich strata do bezpiecznej lokaty zmalała do dwóch punktów.

– Pierwsze spotkania będą dużą niewiadomą pod wieloma względami. To będzie badanie przeciwnika, być może takie piłkarskie szachy – mówił przed meczem  trener Maciej Bartoszek. Jego słowa znalazły potwierdzenie w pierwszych minutach, które toczone były w mozolnym tempie.

Na szachownicy szybko znalazł się słaby pionek, a konkretnie Adnan Kovacević. W 15. minucie kapitan Korony Kielce popełnił fatalny błąd, kiedy nie zdołał przeciąć prostego dośrodkowania Giorgiego Merebaszwiliego z lewej strony. Do przepuszczonej piłki dopadł Dawid Kocyła, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. Dla siedemnastolatka był to debiutancki gol w PKO Ekstraklasie.

Korona zaczęła jednak odgryzać się gospodarzom. Jej dwa kontrataki nie zakończyły się strzałami, ale w 30. minucie był już remis. Petteri Forsell posłał dośrodkowanie na krótki słupek z rzutu rożnego, a na piłkę idealnie nabiegł Adnan Kovacević, który tym samym szybko odkupił swoje winy.

Kielczanie poszli za ciosem. Cztery minuty później Jacek Kiełb skleił długą piłkę na środku boiska, po czym zagrał na lewą stronę do Marcina Cebuli. Skrzydłowy zagrał "klepkę" z Petterim Forsellem. Po drodze błąd popełnił  Angel Garcia, co bezwzględnie wykorzystał Cebula, który posłał mocne uderzenie pod poprzeczkę.  

Podopieczni Macieja Bartoszka przejęli inicjatywę. W 41. swoich sił z dystansu spróbował Matej Puczko, a piłka zatrzymała się na poprzeczce. Na podobną próbę kilka chwil później zdecydował się Giorgio Merebaszwili, ale na posterunku był Marek Kozioł.

Bramkarz Korony świetnie zachował się na początku drugiej połowy, kiedy z dużym spokojem zatrzymał groźny strzał głową Cilliana Sheridana. "Żółto-czerwoni" starali się prowadzić grę. W 51. minucie mocnym uderzeniem z dystansu popisał się Petteri Forsell, ale piłka przeleciała minimalnie obok słupka.

W kolejnych fragmentach częściej przy futbolówce utrzymywali się gospodarze, ale nie przekładało się to na żadne zagrożenie. W 68. minucie prowadzenie podwyższyła Korona. Znów nie zachwycili obrońcy Wisły. Po niegroźnym strzale Marcina Cebuli złą interwencję zaliczył Thomas Dahne, następnie bliski trafienia samobójczego był Alan Uryga, ale uratował go słupek. Do odbitej piłki dopadł jednak Petteri Forsell, który skierował ją do siatki.

Wisła nie zamierzała złożyć broni. Szybko przed szansą stanął Hubert Adamczyk, ale znowu świetnie na linii bramkowej zachował się Marek Kozioł. "Żółto-czerwoni" byli jednak zdecydowanie mocniejszą stroną, co potwierdzili w samej końcówce. W 87. minucie wynik meczu na 4:1 ustalił Jacek Kiełb.

Korona dalej zajmuje zagrożone spadkiem 14. miejsce, ale jej strata do bezpiecznej lokaty zmalała do dwóch punktów. Podopieczni Macieja Bartoszka w najbliższy piątek na Suzuki Arenie podejmą Piasta Gliwice (godz. 18).

Wisła Płock – Korona Kielce 1:4 (1:2)

Bramki: Kocyła 15' – Kovacević 30', Cebula 34', Forsell 67', Kiełb 87' 

Wisła: Dahne – Michalski, Rzeźniczak, Uryga, Angel Garcia – Kocyła (70' Sahiti), Ambrosiewicz (60' Adamczyk), Furman, Szwoch, Merebaszwili – Sheridan (83' Angielski)

Korona: Kozioł – Spychała, Kovacević, Tzimopoulos, Gardawski (66' Szymusik) – Cebula (77' Djuranović), Żubrowski, Gnjatić, Forsell (68' Radin), Puczko – Kiełb

Żółte kartki: Ambrosiewicz – Spychała 

Nowy numer!
36/2020 36/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO