Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

REGION

Pomóżmy pani Grażynie odzyskać zdrowie

wtorek, 25 sierpnia 2020 12:40 / Autor: Beata Kwieczko
Fot. uratujecie.pl
Beata Kwieczko

Potrzebna jest pomoc dla Grażyny Klamki z gminy Chęciny, która choruje na nowotwór zatoki szczękowej i jamy ustnej. Konieczna jest plastyczna rekonstrukcja jej twarzy, która ma kosztować sto tysięcy złotych, ale kobiety nie stać, żeby za nią zapłacić.

Problemy zdrowotne pani Grażyny rozpoczęły się w grudniu 2017 roku. O tym, że ma nowotwór zatoki szczękowej i jamy nosowej dowiedziała się tuz przed Bożym Narodzeniem. Kobieta otrzymała skierowanie do Centrum Onkologii w Kielcach, z zaleceniem natychmiastowej operacji, która miała polegać na wycięciu wykrytych guzów. Oprócz nich, lekarze musieli usunąć także ścianę środkową i górną prawej zatoki szczękowej oraz prawą komorę nosową. Przez to twarz pani Grażyny została mocno zniekształcona.

– Kiedy w lutym 2018 roku opuszczałam szpital, wiedziałam, że to nie koniec walki. Po operacji konieczna była rekonstrukcja twarzy i wszczepienie pod skórę metalowych elementów, które utrzymają układ mięśniowy i kostny we względnej równowadze – opowiada pani Grażyna. – Niestety te elementy są ruchome i stale się przesuwają. To powoduje ciągły silny ból i bardzo utrudnia mi życie. Metalowa płytka uszkadza też oko, a lekarze mówią, że to może spowodować, że stracę wzrok – relacjonuje.

W kolejnym etapie leczenia mieszkanka gminy Chęciny przeszła serię naświetleń. To doprowadziło do martwicy tkanek, dlatego konieczna była następna operacja, podczas której lekarze musieli usunąć martwe fragmenty. Po niej na twarzy pani Grażyny powstała duża dziura, która powoduje dodatkowy ból, dyskomfort i zakażenia.

– Ostatnia operacja bardzo mnie oszpeciła, ale to nie jest najgorsze. Braki w urodzie to nic w porównaniu z nieustannym bólem, podrażnieniem i nieznośnym swędzeniem – mówi pani Grażyna.

Podczas wizyt pooperacyjnych w szpitalu lekarze stwierdzili, że konieczna jest pilna operacja plastyczna rekonstrukcji twarzy. Liczy sie jednak czas, bo metalowy element pod skórą może uszkodzić oko. Przeprowadzenia operacji podjęła się klinika z Katowic, ale zabieg jest skomplikowany i bardzo kosztowny, bo jego wartość wyceniono na sto tysięcy złotych. Niestety Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił refundacji, a pani Grażyny nie stać, żeby pokryć koszty leczenia, bo jej sytuacja finansowa jest bardzo trudna.

– Razem z mężem od wielu lat prowadzimy rodzinę zastępczą i wychowujemy 12-letnią wnuczkę Roksanę, która jest obecnie uczennicą VI klasy. Ja mam orzeczenie o niepełnosprawności i niezdolności do pracy, dlatego nie jestem nigdzie zatrudniona. ZUS odmówił mi też przyznania renty chorobowej. Utrzymujemy się jedynie z niskiej emerytury męża i pieniędzy przyznanych z tytułu sprawowania opieki zastępczej – informuje pani Grażyna.

Diagnoza nowotworowa, przebyte operacje, ciągły ból i infekcje powodują ogromne obciążenie emocjonalne dla całej rodziny. Pani Grażyna codziennie budzi się z lękiem o przyszłość i bardzo boi się utraty wzroku.

– Na co dzień staramy się żyć w miarę normalnie i tworzyć spokojny dom dla naszej wnuczki. Boimy się jednak o przyszłość, bo nie wiadomo jak to wszystko potoczy się dalej. Roksana jest już duża, dlatego nie można przed nią ukryć problemów. Kochamy ją jak własne dziecko, staramy się, żeby mogła żyć bez trosk i zmartwień, ale to prawie niemożliwe – mówi kobieta.

Każdy, kto chciałby pomóc pani Grażynie, może wpłacać pieniądze na jej leczenie za pomocą portalu uratujecie.pl, gdzie założona została zbiórka. Do tej pory zebrane zostało około 13,5 tysiąca złotych. Resztę potrzebnej kwoty trzeba zebrać w ciągu 35 dni. Pani Grażyna jest podopieczną Caritas Diecezji Kieleckiej.

Nowy numer!
40/2020 40/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO