ZAKŁADY

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl

online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Ocalony – część I

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl


Publicystyka

Ocalony – część I

Kielce / 30 września 2018 / Tekst

Skazano go na śmierć w imieniu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. To nic, że walczył o tę Polskę, o wolność. A potem, gdy przyszła, skatowany siedział jak dziki zwierz w klatce pod schodami w kieleckich kazamatach Urzędu Bezpieczeństwa. Liczył godziny do śmierci, do rozstrzelania...

Włodzimierz „Zawisza”, „Karol”, „Hubert” Kołaczkiewicz (1918-2007) był żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych i Brygady Świętokrzyskiej. Dziś czcimy jego pamięć z honorami. Impulsem do przypomnienia tego wyjątkowego człowieka były fotografie z Mszy Świętej w rocznicę stulecia jego urodzin, umieszczone na Facebooku przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej im. porucznika Stanisława Grabdy ps. „Bem”.

Cień na duszy

Kołaczkiewicz pochodził i mieszkał w Pińczowie, a jego drobna postać znana była z kombatanckich uroczystości. Wiele przecierpiał i to nie w wojennych czasach, tylko później, kiedy przyszła upragniona wolność. Po ubeckim biciu miał zniekształcone ręce, uszkodzony kręgosłup i cień na duszy – jak mówił.  Spotkałam się z nim wiele lat temu. Był pogodnym i gościnnym człowiekiem. Na mój przyjazd własnoręcznie upiekł ciasto.

- Wszystko zaczęło się jesienią 1942 roku, pamiętam, na polach leżały buraki cukrowe. Wanda, moja 16-letnia siostra, dostała od Niemców nakaz zgłoszenia się do pracy przymusowej. Poszedłem zamiast niej, i tak faszyści zapakowali mnie z innymi do wagonów i zamierzali wywieść do Niemiec na roboty - opowiadał mi wówczas Kołaczkiewicz. - Uciekłem z transportu z dwoma chłopakami już na terenie Rzeszy. Tuż za granicą jeszcze trafiali się Polacy, jeszcze szeptali nam, gdzie bezpiecznie uciec. Lasami, bezdrożami przedarliśmy się do Złotego Potoku koło Jędrzejowa, tam pomógł nam kolejarz. Stamtąd przedostaliśmy się do Kielc. I zacząłem życie w ukryciu. Pracowałem u młynarza w Unikowie koło Suchedniowa. Ciągle miałem przecież na utrzymaniu rodzinę, matkę, ojca, młodsze rodzeństwo, a czasy były trudne. Już wtedy kontaktowałem się z partyzantami. Przed wojną należałem do „Strzelca” i żołnierka nie była mi obca. Poza tym uprawiałem dziesięciobój, więc uznano, że taki wysportowany młody człowiek może się przydać w partyzantce. A wiadomo było, że nie mogę mieszkać w rodzinnym domu.  Wobec tego w kwietniu 1943 roku wstąpiłem w szeregi Narodowych Sił Zbrojnych. Zostałem żołnierzem pińczowskiego oddziału porucznika Kazimierza „Łosia” Nowaka. Kiedy w sierpniu 1944 roku powstała Brygada Świętokrzyska NSZ, przeszedłem pod dowództwo Jana „Kazimierza” Matala, który dowodził V Batalionem 202 Pułku Piechoty. Pamiętam dobrze akcje i bitwy pod Czarnocinem, Klemencicami, Rzębcem, Cacowem, Uniejowem i ostatnią na ziemi polskiej z Niemcami, pod Pogwizdowem. Tam straciliśmy dziewięciu żołnierzy – wspominał Kołaczkiewicz.

W marszu na Zachód

W styczniu i lutym 1945 roku rozgrywał się ostatni akt dramatu „Burza”. W Kieleckiem i okolicach Warszawy oddziały AK atakowały cofających się Niemców, wzięły też udział w zdobyciu Krakowa. Specjalny oddział bronił klasztoru na Jasnej Górze przed zniszczeniem go przez uciekających Niemców. Wszędzie za Armią Czerwoną wkraczało NKWD i UB. Rozpoczęły się aresztowania i wywózki na Wschód. Sytuacja w kraju była rozpaczliwa. Centralne ośrodki państwa i podziemnego wojska działały w coraz większym rozproszeniu. Generał Leopold Okulicki wydał rozkaz rozwiązania AK. Wykonano go tylko częściowo. Niektórzy żołnierze podziemnej armii zeszli do jeszcze głębszej konspiracji. A część kadry dowódczej pod dowództwem Okulickiego utworzyło organizację „NIE”.

Na Kielecczyźnie działała ciągle Brygada Świętokrzyska NSZ, w której walczył Kołaczkiewicz. Po rozpoczęciu sowieckiej ofensywy w Polsce, w styczniu za wycofującymi się wojskami niemieckimi Brygada ewakuowała się przez Śląsk i Czechosłowację. Na początku maja dostała się pod okupację amerykańską – jej żołnierze usiłowali przedostać się za Zachód. Z Brygadą poszedł wtedy również Kołaczkiewicz. Ale o tym w następnym odcinku.

Dorota Kosierkiewicz

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna