Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

PUBLICYSTYKA

Z ciemności do światła

piątek, 10 sierpnia 2018 12:40 / Autor: Beata Kwieczko
Beata Kwieczko

- Żeby być naprawdę szczęśliwym, trzeba przebaczyć sobie i innym - mówi Ania Golędzinowska, modelka, prezenterka telewizyjna oraz autorka publikacji "Ocalona z piekła", "Jestem grzesznikiem" i "Z ciemności do światła". Tę prawdę zrozumiała dzięki pielgrzymce do Medjugorie. Dziś głosi świadectwo swoim życiem.

Ania uważa, że wiele osób nie chce przyznawać się do swojej historii, bo jest ona zbyt bolesna i powoduje otwarcie starych ran. U niej pojawiły się one już w dzieciństwie. - Ostatnio oglądałam moje świadectwa ze szkoły podstawowej i zauważyłam, że przez pierwsze lata dostawałam same dobre oceny. Zmieniło się to, kiedy skończyłam 11 lat. Wtedy umarł mój tata. Zbuntowałam się i zaczęłam nienawidzić życia, mojej mamy i ojca. Zostałam zraniona, bo straciłam osobę, którą kochałam. Moja mama też nie umiała sobie z tym poradzić. Zaczęła przyprowadzać do domu różnych mężczyzn. Jeden z nich mnie molestował seksualnie, ale ona nie chciała w to uwierzyć. To samo przeżyła moja siostra, która miała wtedy 6 lat - opowiada.

MODELKA W MEDIOLANIE

Chciała innego życia, ale nie wiedziała, jak je zmienić. Próbowała nawet popełnić samobójstwo, ale została uratowana. - Kiedy miałam 16 lat, uciekłam z Polski. Miałam obiecaną pracę modelki w Mediolanie, ale padłam ofiarą oszustwa i zostałam zmuszona do pracy w nocnym klubie. Któregoś dnia jeden z mężczyzn zgwałcił mnie przy autostradzie, która była w tym mieście. Udało mi się stamtąd uciec, ale ludzie, którzy wywieźli mnie do Włoch, zaczęli mnie szukać, dzwonili nawet do mojej cioci do Polski, mówiąc, że oferowali mi pracę modelki, a ja zostałam prostytutką. Ona w to nie uwierzyła, ale ja już nigdy nie wróciłam do kraju. Bałam się, że wszyscy będą się ze mnie śmiali, że jestem nic nie warta.

Jednak w końcu udało jej się osiągnąć cel. - Żeby być modelką, trzeba mieć trochę szczęścia. W Mediolanie było tysiące przepięknych dziewczyn, a ja nigdy taka nie byłam. Pewnego dnia znajomy zaprosił mnie na kolację, gdzie poznałam mojego pierwszego narzeczonego. To on wprowadził mnie w świat sławnych ludzi. Przez parę lat pracowałam jako modelka, ale widząc jak znajomi mojego narzeczonego traktują te dziewczyny i jak to wszystko działa, stwierdziłam, że nie interesuje mnie ta praca. Dlatego w pewnym momencie zaczęłam pracować tylko dla telewizji - relacjonuje Ania.

TRUDNE ROZSTANIE I LISTY

Później przyszedł czas na rozstanie z narzeczonym. - Wtedy wydawało mi się, że to była wielka miłość, ale teraz myślę, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz w życiu. W książce "Ocalona z piekła", która jest listem pisanym do mojego narzeczonego opowiadam mu o mojej przeszłości i o moim prawdziwym życiu, jakiego nie znał. Teraz wiem, że to była chora miłość. Myślałam, że ta osoba była moim wyzwoleniem z bagna, w jakim żyłam. Kiedy zaczęłam sama stawać na nogi i nie musiałam się na nikim opierać, zdałam sobie sprawę, że prawdziwa miłość rodzi się wtedy, gdy się jest wolnym człowiekiem - zauważa.

- W świecie showbiznesu normalne są chore związki z różnymi partnerami i zdrady. W pewnym momencie miałam tego dość. Z moim ostatnim narzeczonym mieliśmy kelnerów, kucharza, kierowców, sprzątających, ochronę, lataliśmy prywatnym samolotem, ale tak na prawdę nie byłam szczęśliwa. Widziałam, jak te osoby są traktowane i myślałam o mojej mamie, z którą nie rozmawiałam przez wiele lat, bo nie chciała mnie znać. I było mi przykro. Zaczęłam więc czegoś szukać - wyznaje Ania.

WYBACZYŁA WSZYSTKIM

Po tym bolesnym dla niej doświadczeniu postanowiła opublikować swoją historię i bardzo szybko znalazła wydawcę. - To on namówił mnie na wizytę w Medjugorie. Zgodziłam się, bo pomyślałam, że pojadę pomodlić się za moją chorą siostrę. Uważałam, że ja nie potrzebuję modlitwy, ale Pan Bóg czasem posługuje się też naszą pychą. W tamtym czasie chodziłam na spotkania buddystów, byłam u protestantów, ciągle szukałam, ale sama nie wiedziałam czego. Wiedziałam natomiast, że Pan Bóg musi istnieć i miałam pragnienie, żeby objąć jeszcze raz mojego tatę, bo miałam go odwiedzić przed jego śmiercią, ale tego nie uczyniłam. Kiedy umarł, nie potrafiłam sobie tego wybaczyć.

- Kiedy przyjechaliśmy do Medjugorie, naśmiewałam się ze wszystkich. Weszłam na górę objawień, nie widziałam tam Matki Boskiej. Później poszłam na drugą górę, gdzie była akurat droga krzyżowa i wtedy usłyszałam głos, który mówił do mnie: "Ania, musisz przebaczyć wszystkim, którzy zrobili Ci krzywdę". Kiedy udało mi się wypowiedzieć słowa "wybaczam wam", moje życie się zmieniło. W jednej chwili wybaczyłam mamie, tacie i tym wszystkim, którzy mnie skrzywdzili. Doznałam wielkiej łaski, ale potem musiałam sobie z tym wszystkim poradzić. Od tamtej pory zaczęłam stopniowo układać puzzle mojego życia - mówi Ania.

Po pielgrzymce postanowiła pójść do zakonu, w którym spędziła trzy lata. - Zostawiłam samochód i narzeczonego, który wielokrotnie namawiał mnie, żebym wróciła do Mediolanu, mieszkałam z siostrami, ubierałam się w to, co przynosili pielgrzymi i jadłam to, co od nich otrzymywaliśmy. To były najpiękniejsze lata mojego życia. Potem poznałam człowieka, który się we mnie zakochał. Powiedział mi, że dużo przeszłam w życiu, że on to wszystko akceptuje i będzie na mnie czekał. Do tej pory jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi - wyznaje.

                         ***

Od czterech lat Ania jest szczęśliwą mężatką. Przyznaje, że nadal popełnia błędy, ale stara się na nich uczyć. Oprócz "Ocalonej z piekła", wydała książki "Z ciemności do światła", gdzie opisuje założony przez siebie we Włoszech Ruch Czystych Serc oraz "Jestem grzesznikiem", w której pisze o przebaczeniu sobie, ludziom i Bogu.

Nowy numer!
37/2020 37/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO