Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

MIASTO

Hania napisała do swojej armii. "Leczenie zatrzymało rozwój choroby"!

sobota, 21 marca 2020 09:44 / Autor: Weronika Kępa
Źródło: Wielka walka małej Hani
Weronika Kępa

Dla małej Hani Terleckiej miniony tydzień był bardzo ważny, stresujący i jak się na końcu okazało - pełen radosnych wiadomości.

Na Facebooku pojawił się nowy wpis. Koniec drugiego cyklu chemioterapii był dla kielczanki trudny. 

"Kochana Armio! Dawno się do Was nie odzywałam, ale mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście. Cały czas pisałam Wam, że walczę, a walka jest naprawdę trudna. Bywało u mnie różnie ostatnimi czasy. Byłam na intensywnej terapii, wszystkie moje wyniki krwi bardzo spadły, przez co bardzo gorączkowałam, a serce momentami biło z częstotliwością ponad 200 uderzeń na minutę. Można powiedzieć, że niektóre z bitew przegrywałam, ale jak to kiedyś powiedział znany himalaista - „ŻEBY WYGRAĆ WOJNĘ, TRZEBA NIERAZ PRZEGRAĆ BITWĘ”. Wojna wciąż trwa, ale dzięki Wam dostałam szansę, żeby ją wygrać."

Miniony tydzień upłynął Hani i jej rodzicom w stresie. Czekali na bardzo ważne wyniki badań. "W środę, 18 marca, dowiedzieliśmy się, że jest szansa abym już następnego dnia, czyli w czwartek, miała kontrolne MRI - tak tutaj mówią na rezonans magnetyczny. I co się okazało wieczorem, zostałam wpisana na poranną listę pacjentów, którzy właśnie w czwartek będą poddani takiemu badaniu. O 11.30 przyszedł po mnie Pan od transportu pacjentów i zostałam zabrana na badanie. Podczas tej krótkiej podróży jak zwykle towarzyszyli mi rodzice, i jak zwykle widziałam łzy w ich oczach, chociaż starali się to przede mną ukryć.O 14.30 było już po wszystkim, wróciłam do swojego pokoju na najwyższym, 12 piętrze. Wszyscy bardzo się denerwowaliśmy wynikiem badania. Było to o tyle ważne, że rezonans miał pokazać, czy chemioterapia, która tak dała mi popalić, jakkolwiek dała się również we znaki mojemu największemu wrogowi - nowotworowi. Niestety, ale tego samego dnia nie poznaliśmy wyniku badania, co było na nas bardzo stresujące."

Jak się później okazało, warto było poczekać na tak dobre wieści. "Następnego dnia, w piątek, (...) napisał do nas mój doktor Jonathan Finlay, który z radością poinformował nas, że widać pierwsze oznaki, że zastosowane leczenie zatrzymało rozwój choroby, a nawet widać niewielkie zmiany i nowotwór jest nieco mniejszy!! Kamień spadł nam z serca, a rodzice znów się popłakali, tym razem ze szczęścia.Teraz nabieram sił do kolejnego cyklu chemioterapii który mam zacząć już w najbliższy piątek. Zapewne znowu zacznie się mój rollercoaster... Bardzo Was proszę, trzymajcie za mnie kciuki i pomódlcie się czasem za mnie!".

Nowy numer!
40/2020 40/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO