Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

KULTURA

[AUDIO]Czas podsumowań kieleckiego projektu filmowego

wtorek, 21 lutego 2017 15:55 / Autor: Dariusz Skrzyniarz
Dariusz Skrzyniarz

Ponad tydzień pozostał do kieleckiej premiery filmu pt. „Wyklęty” Konrada Łęckiego. Twórcy obrazu krótko podsumowali prace i podzielili się opowieściami o produkcji. Co obraz w reżyserii człowieka z naszej ziemi dał artystom?

Prawie 3 lata prac. 68 dni na planach filmowych w Kielcach, Tokarni, Ameliówce i wielu innych miejscach regionu. Przeszło 150 osób na planie do jednej z największych scen. Aktorzy pracowali w kilkunastostopniowym mrozie i w morderczym upale. W główne role wcielili się aktorzy teatralni z Kielc, a wsparły ich gwiazdy, których znamy z wielu kinowych i telewizyjnych produkcji. Reżyser filmu „Wyklęty” Konrad Łęcki zapewnia, że do katalogu polskich produkcji w marcu trafi wartościowy obraz. Bezdyskusyjnym atutem będą przepiękne świętokrzyskie plenery. - Na pewno wyjątkowy jest Święty Krzyż i otaczająca puszcza. To faktyczne miejsce mocy, tak się czuje historię, ten region – mówi Konrad Łęcki. - Kręciliśmy wiele scen na zewnątrz, mroźną zimą. Musieliśmy spędzić 8-10 godzin na planie bez możliwości schronienia się. Fizyczny aspekt naszej produkcji był wyzwaniem. Graliśmy także w oryginalnych wnętrzach, np. w dawnej katowni ubeckiej przy ulicy Paderewskiego, gdzie panuje wilgoć. To bardzo nieprzyjemne miejsce, czuć tam zło – opowiada reżyser z Kielc.

Film Konrada Łęckiego pokazuje dramat z jakim zmierzyli się ludzie walczący z komunistycznym oprawcą. Zadaniem twórców było wytworzenie panującego w latach 40 ubiegłego wieku klimatu. - Szczególnie trudno było mi patrzeć jak ubecy z brutalnością traktują dzieci. Mimo, że to była gra i w te osoby wcielali się moi koledzy - opowiada Hanna Świętnicka, wcielająca się w rolę Bronki, wybranki głównego bohatera. - Chyba wyobraźnia podziałała i wyobraziłam sobie, że tak to wszystko wyglądało – mówi.

Na ekranie kin zobaczymy sceny pokazujące brutalne przesłuchania głównego bohatera Franciszka Józefczyka ps. „Lolo”, którego zagrał Wojciech Niemczyk. - Zawsze się zdarza, że komuś ręka się osunie. Faktycznie po jednym z tych dni, kiedy graliśmy sceny tortur w karcerze, wróciłem do domu z posiniaczonymi plecami. W sumie to dobrze dla filmu, a mnie nic się nie stało – mówi Wojciech Niemczyk.

Posłuchaj więcej:

„Wyklętego” w reżyserii Konrada Łęckiego przedpremierowo zobaczymy 3 marca w kinie Moskwa.

Nowy numer!
41/2020 41/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO