Na antenie: Bardzo Dobry Wieczór
Kamil Bukowski
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Akademia finansów»Pin i zielony... czyli płacimy kartą. Odcinek 3 "Akademi Finansów"

Na antenie: Bardzo Dobry Wieczór
Kamil Bukowski
online button
online button

Akademia finansów

Pin i zielony... czyli płacimy kartą. Odcinek 3 "Akademi Finansów"

16 października 2017 / Tekst

Jej wymiary to  85.60 mm na 53.98  mm i są ściśle określone międzynarodowymi standardami. Historia jej zastosowania bierze swój początek w Stanach Zjednoczonych niedługo po zakończeniu II wojny światowej. Mieści się w portfelu, wygodnym etui, niemal każdej kieszeni. Nazywana plastikowym pieniądzem jest tak naprawdę kluczem do naszego konta.

Posłuchaj audycji.

 

Liczby mówią za siebie

Na początek kilka ważnych liczb, które uzmysłowią nam jaką potęgą nad Wisłą jest dziś plastikowy pieniądz. W 2016 roku Narodowy Bank Polski opublikował raport pt. „Postawy Polaków wobec obrotu bezgotówkowego” autorstwa prof. UW Dominiki Maison. Wynika z niego, że cały czas rośnie liczba osób korzystających z różnego rodzaju kart płatniczych. Po pierwsze wzrósł  procent Polaków, którzy aktywnie korzystają z karty do bankomatu (z 80% w 2009 r., przez 88% w 2013

r., do 93% w 2016 r.). Po drugie, zwiększyła się częstotliwość korzystania z kart (z 36% w 2009 r., przez 51% w 2013 r., do 61% w 2016 r.), przy czym w porównaniu z pomiarem w 2013 r. aż dwukrotnie zwiększyła się grupa „zdecydowanie częściej płacę kartą” (2016: 24% vs. 2013: 12%) . Po trzecie, w ciągu ostatnich 7 lat wzrosła częstotliwość wykorzystywania karty do płatności (z 54% w 2009 r., przez 64% w 2013 r., do 74% w 2016 r.), a zmalała operowania gotówką wybieraną z bankomatu (z 73% w 2009 i 2013 r. do 64% w 2016 r.).

Z gotówki do karty

Co ciekawe, możliwości płatności kartą w Polsce pojawiły się już... w latach 60-tych ubiegłego stulecia. Były one jednak ukłonem w stronę cudzoziemców odwiedzających nasz kraj i ograniczały się jedynie do kilkuset miejsc. Nikt nad Wisłą wówczas kart nie wydawał. Pierwsze karty identyfikacyjne i pierwszy bankomat pojawił się w latach 80-tych w Warszawie, a pierwszą kartę wiza w Polsce wydał Bank Inicjatyw Gospodarczych chwilę po upadku PRL-u – dokładnie w 1991 roku.

W ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia, banki wydawały klientom książeczki czekowe, jednak czeki, same w sobie nie zdobyły popularności takiej jak za Atlantykiem czy w Europie Zachodniej. Przełomem w obrocie bezgotówkowym stały się właśnie karty – debetowe i kredytowe. Zatem, zupełnie inaczej niż w krajach Zachodu „przeskoczyliśmy” etap czeków. Jak mówi ekonomista z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego prof. Marek Leszczyński były one jedynie krótkim epizodem w drodze do płatności bezgotówkowych. - To się nazywa w ekonomii „rentą za zacofanie”. Jeżeli się jest na średnim bądź niskim poziomie rozwoju ekonomicznego, to wszelkie nowinki technologiczne przychodzą do nas wcześniej niż w krajach rozwiniętych. System bankowy w Stanach Zjednoczonych to zupełnie inna opowieść. Jest on o wiele bardziej rozwinięty jeżeli chodzi o różne instrumenty bankowe, ale te książeczki czekowe i czeki mają tam długą tradycję, która zapisała się w świadomości konsumentów. Weszły do powszechnego stosowania. Amerykanie rzadko posługują się gotówką, ale posługują się właśnie czekami – wyjaśnił profesor.

Debetowa czy kredytowa – różnica jest zasadnicza.

Podczas warsztatów zorganizowanych w ubiegłym tygodniu w ramach Akademii Finansów w studiu Radia eM, młodzież z Zespołu Szkół Ekonomicznych bez problemu wskazała na różnice między kartą płatniczą-bankomatową a kredytową. Zasadniczą różnicą jest to, że ze zwykłej karty płatniczej korzystamy ze środków, które mamy zaksięgowane na naszym koncie. Karta kredytowa natomiast działa na zasadzie  „pay later” czyli zapłać później. Jest to związane z przyznaniem klientowi (posiadaczowi karty)  limitu kredytowego, z reguły oprocentowanego. W określonym czasie właściciel karty otrzymuje rozliczenie transakcji wykonanych przy pomocy karty. Karta ma minimalną kwotę spłaty. Limit ten odnawialny jest w cyklu miesięcznym. - To wygodne i dobre rozwiązanie, ale przy pewnych założeniach. Mowa o reżimie wydatków osobistych – wyjaśnił ekonomista.

Jak wynika z badań fokusowych przeprowadzonych w trakcie warsztatów, wielu młodym osobom wydaje się, że z karty kredytowej możemy bez konsekwencji finansowych korzystać przy wypłacie pieniędzy z bankomatu. - To częsty błąd – alarmuje prof. Marek Leszczyński. - Raczej powinniśmy unikać wypłacania środków z bankomatu z przy użyciu kart kredytowych bo to z reguły jest droższe niż karty płatnicze. Karty bankomatowe, debetowe są do tego przeznaczone. Kartę kredytową używamy przy płatnościach w sklepach, punktach usługowych czy gastronomicznych – podkreślił. Warto zatem dobrze wczytać się w zapisy umów z bankiem i regulaminów usług aby jeszcze lepiej zarządzać własnymi środkami.

Coraz łatwiej

Postęp technologiczny oraz coraz większa otwartość ludzi na nowinki toruje drogę do nowych form płatności bezgotówkowych. Karty zbliżeniowe coraz częściej pojawiają się w portfelach nie tylko młodych osób. Umożliwiają one płatność (zazwyczaj do 50 zł) bez weryfikacji kodu pin poprzez zbliżenie karty do czytnika. Podobne operacje, w ten sam sposób można wykonywać za pośrednictwem telefinu komórkowego czy smartfona wyposażonego w technologię NFC i specjalną aplikację. Niewykluczone, że za klika lat to urządzenia mobilne staną się naszymi portfelami w których oprócz funkcji „karty” będziemy mieli także nasze osobiste e-dokumenty. Tak przynajmniej wynika z wizji przyszłości przedstawianej między innymi przez resort cyfryzacji.

Sytuacje awaryjne

Nikt nie ma wątpliwości, że płatności bezgotówkowe we współczesnej formie dają nam dużą wygodę . Nie można jednak zapomnieć, że istnieją zagrożenia. Jeszcze nie tak dawno dość powszechnym problemem było instalowanie przez oszustów niewielkich urządzeń i kamer przy bankomacie, które kopiowały kod zawarty w pasku magnetycznym oraz kod pin. Później okazywało się, że pieniądze z naszego konta pobierane były przez oszustów tysiące kilometrów dalej np. w Egipcie czy Bułgarii. Z dużym  zrozumieniem warto więc przyjąć sytuacje, kiedy będąc na wczasach w północnej Afryce, Turcji czy na Bałkanach odbierzemy telefon z naszego banku, który chce się upewnić, że to na pewnomy dokonaliśmy ostatniej transakcji w sklepiku na plaży. Przed tego typu oszustwami świetnie zabezpieczają się już producenci bankomatów instalując specjale plastikowe nakładki  uniemożliwiające oszustom montowanie zabronionych urządzeń. Warto jednak zachować czujność i przyjrzeć się bankomatowi, z którego będziemy wypłacać pieniądze.

Bywa, że przez własną nieuwagę możemy narobić sobie problemów. Zawsze kiedy gubimy kartę płatniczą czy kredytową powinniśmy natychmiast zastrzec ją w naszym banku. Na wszelki wypadek znajdźmy numer telefonu do centrum obsługi klienta znajdujący się na awersie karty i zapiszmy go na przykład w telefonie. -Warto wystrzegać się także błędów popełnianych kiedyś dość często, szczególnie przez osoby starsze, które na samej karcie albo w etui zapisywali numer pin do karty. W takim przypadku nieuczciwy znalazca bądź złodziej ma prostą drogę do naszych pieniędzy – ostrzega prof. Leszczyński.

Impuls elektroniczny ma swoją wartość.

-Odkąd odeszliśmy od parytetu w złocie, pieniądz, banknot jest umową. Jest taką samą umową jak impuls elektroniczny – powiedział prof. Marek Leszczyński. Można się zatem spodziewać, że w przyszłości e-pieniądz zastąpi banknoty, które znajdą swoje miejsce jedynie w muzeach lub klaserach kolekcjonerów. Nie stanie się to jednak szybko. Możemy być spokojni, że jeszcze przez wiele lat oprócz karty płatniczej w portfelu nadal będziemy trzymali banknoty z pocztem królów polskich i monety.

Marek Klapa

PROJEKT REALIZOWANY Z NARODOWYM BANKIEM POLSKIM W RAMACH PROGRAMU EDUKACJI EKONOMICZNEJ.

ZOSTAW KOMENTARZ

banner edukacja ekonomiczna